Bosy siedzi w cieniu bramy. Podnosi wzrok i patrzy gdzieś daleko. Ubrany jest w szerokie spodnie i lnianą koszulę. Ma kruczoczarne włosy i jeszcze ciemniejsze oczy. Bałkański typ urody. Nie wiem skąd pochodzi, ale po polsku mówi bardzo dobrze. Godzi się na zdjęcie. Wyjmuję aparat… i nagle zapada milczenie. I ja i Bosy jesteśmy zaangażowani w tę chwilę. Obydwoje chcemy dobrego zdjęcia. Pozujący nie krępuje się, nie ma nawet odrobiny wstydu. Siedzi bez ruchu, nie mruga oczami. Robię trzy zdjęcia. Pierwsze: za mała przysłona. Drugie: mocniej wyostrze twarz. Trzecie: gdyby jednak Bosy mrugnął.
Film: Kodak 400-2TMY, Leica M6, Elmar 50/2,8