Jak widać żadnego anturażu. Pizza nie potrzebuje talerzy. Liczy się prostota chwili, którą dyktuje jedzenie. O smaku nic nie napiszę, bo nie znajduję słów. Po prostu nie potrafię.
A do pizzy własne zioła! Lebiodka pospolita, zwana dostojnie z włoska – oregano. Pomimo ostatnich mrozów – nadal ma się bardzo dobrze. Świetnie się trzyma i nie brązowieje.
Spacerując po dzielnicy zauważyłam, że niektóre kasztany mają jeszcze liście. W tym roku wyjątkowo długo utrzymuje się złote ubarwienie drzew. Jakby nie patrzeć mamy już grudzień.
Szara reneta – królowa jabłek, więc trzeba ją nosić na rękach. Zbierałam w Zielonej Chatce, bo potrzebowałam do śledzi. W ostatni dzień piekliśmy także sypaną szarlotkę.
Listopad przeleciał chyżo, ale dni w Zielonej Chatce były uroczo nieśpieszne. A to wszystko dzięki naszej „czwórce”, bo gdy się spotykamy to zupełnie nie musimy rozmawiać o tym,…
Gdy ktoś mi powie – „nie da się uprawiać bez chemii i sztucznych nawozów” – to pokażę mu to zdjęcie. Marchew którą wczoraj wykopaliśmy ma tyle długości, co…
Mała wycieczka, leśny spacer, by krzewić w nas poczucie zachwytu nad naturą. I jeszcze bardziej docenić jesień. Dziękujemy! PS To zdjęcie przypomniało mi stare pocztówki trójwymiarowe. Pamiętacie?
Fasolka po bretońsku ze świeżym chlebem na zakwasie. Wcześniejsze skibki były jeszcze posmarowane masłem i przypieczone na ogniu. Wymarzony obiad na zakończenie pracowitego dnia w ogrodzie.
Zdjęcie zrobiłam przedwczoraj. To niesamowite, ale nadal kwitną i owocują poziomki. I co ciekawe – są pełne smaku i słodyczy. Szczerze mówiąc niczym się nie różną od tych,…
Nigdzie się nie śpieszymy, nic nie musimy. Cieszymy się zdrowiem, dobrym jedzeniem i piękną pogodą. Jesteśmy tu… i teraz. Cieszymy się wspólnym czasem. I jesteśmy za to wszystko…
Chyba widać, że na spacerze był z nami szwedzki skrzat tomte. Dodam jeszcze, że podczas leśnej wycieczki zbierał grzyby, ale muchomorami nie był zainteresowany (uśmiech).
Wszystko jest piękne. Nawet ta gałąź bez liści, która tak płynnie rysuje się na tle starej stodoły. Wystarczy tylko patrzeć sercem i umieć czule spojrzeć.
Dzień drugi. Uzbrojeni w aparaty fotograficzne poszliśmy szukać Czarnego Stawu, ale nie pod Rysami – tylko całkiem blisko Zielonej Chatki. Pogoda sprzyjała, więc spacer był bardzo przyjemny. No…
Gospodarz – zapaleniec ognia, żaru i podtrzymywania wysokich temperatur w piecach kaflowych, może doprawiać, smakować i oceniać. Tylko on może przekąszać i degustować tuż przed podaniem (!). Ustanie,…
Podczas gdy te wszystkie rzeczy się dzieją… i gotują, ja wybieram się na mały obchód chatki. Czuję przemożną potrzebę zrobienia kilku zdjęć. Pragnę mieć trwałą pamiątkę z listopadowego spotkania. I…
Zaglądam przez bramkę do ogródka warzywno-ziołowego. Podziwiam kwatery, ścieżki i stare ogrodzenie. Wszystko idealnie dostosowane do wielkości plonów oraz możliwości uprawy takiego warzywnika. Nadal rosną tu zioła, kwiaty, pietruszka…
A po kawie, czyli koło południa kreatywność Karolinki (Llooki) bierze wielki rozmach. Niezależnie od pogody. Bo kto powiedział, że w mglistą jesień nie można przystroić stołu pod orzechem?…
Powiedzieć, że lubimy to miejsce to nie wystarczy. To zdecydowanie za mało. Należy powiedzieć, że to wiecznie zielone i niczym nie wymuszone uwielbienie. Cześć Zielonej! Ile to już lat?
Mniej więcej połowa drogi. Robimy się głodni, więc pora na dłuższą przerwę w podróży. Ku naszej radości skręcamy na bardzo przyjemny „parking leśny pod zającem”. Rozstawiamy kuchenkę turystyczną…