Menu Close
Polityka Prywatności
Moje dane (Rodo)
© 2026 Mikantor.
Powered by WordPress.
Theme by Anders Norén.
Nikłe fale zbierają ślady stóp. Słońce piasek złoci. Najpiękniej.
Zapach wietrzonej pościeli i coraz cieplejsze powietrze pod wieczór.
Nad wrzącym tygielkiem. To ta chwila, na którą zawsze się czeka.
Wczesne przedpołudnie i marcowy spacer wzdłuż morza. Powietrze ciepłe i pachnące.
Znalazłam je pod wieczór. Wyrastają spod suchych liści i cieszą niebywale.
Tymczasem ogród jeszcze trochę śpi. Niektóre zioła wciąż okryte. Jednakże to już kwestia dni.
Skromne, pierwsze i nieśmiałe. Są zawsze obietnicą wiosny.
Między koszem wiklinowym i suszącą się bielizną pościelową. Pokoik na stryszku.
Para znad imbryka w ciepłym świetle poranka. Każda taka chwila jest cudem.
Końcem lutego przyleciały żurawie. Pierwsze wędrowne stada. Z radością patrzyłam, jak stały na pobliskich polach. Marzec rozpoczął się pięknie.
Marcin bez Marcina. I to jaki dobry!
Energia jak nie płynie, to ginie. Płyń!
Bladym świtem. Zanim ruszy dzień. Zanim ruszy cały świat.
Słodkie, małe i rozkoszne. Domowe maritozzi.
Dni jaśnieją i stają się dłuższe. Słońce zaczyna zaglądać przez okna.
Zdjęcia. Tak pięknie i dokładnie cerują naszą pamięć.
Zapach kawy, jaki rozchodzi się po kuchni i jeszcze ostatni kawałek dyniowego ciasta na talerzyku.
Pięknieje nasza okolica. Stare budynki wracją do życia.
Podobno od jutra zimy ni ma. Czyżby to ostatni mroźny poranek?
Przyniosłam pierwsze bazie z ogrodu. Te nieśmiałe kotki cieszą mnie najbardziej.
Jeśli zima jest pewnego rodzaju śpiączką, to wiosna już tylko narodzinami.
Zatowarowanie sklepiku trwa. Teraz jest na to czas. Link do Fire of Love (tu).