{baby tomato}

Zbieram najdojrzalsze koraliki i układam na kanapce. Wrzesień to-ma-to!

{santolina}

Wciąż jestem w tych ciepłych i otulających złotym światłem wieczorach.

{indián nyár}

Jeszcze ciepły wieczór. Świerszcze. Kolacja na tarasie. Czekamy na babie lato.

{nowy dzień}

Zacieszam się życiem, gdy wcześnie wstaję po letniemu.

{przemijanie}

Odnajdywanie uroku w rzeczach niepełnych, przemijających, nierzadko zniszczonych.

{Wolin}

Miasto po obu stronach Dziwny. Więcej niż legenda.

{kilim}

Podusia na zydelek. Nadspodziewany prezent od Jerrego.

{table}

Dni są nadal ciepłe i słoneczne, ale wieczory zapowiadają już kolejną porę roku.

{poranek}

{płyń ku…}

Każdy gest, każda myśl, każde słowo – mają swoją energię.

{fishing net}

Stare sieci rybackie zawsze przykuwają mój wzrok. Osobliwy nawyk.

{wild honey}

Dzikie miody od Wierzbina. O jasnej barwie, kwiatowym smaku i wielkiej aksamitności.

{this & that}

Ze wzrokiem wbitym w te kolory. W przypadku śliwek barwy nawet nie pojmuję.

{miecznik}

{leżak}

Wrzesień przynosi to, co moje. A lato wciąż trwa!

{slavic wood}

Ślady ludzkiej obecności. Znak rodowodu.

{colonial}

{renklodowo}

W życiu nie jadłam tak dobrych i soczystych śliwek. No może jeszcze te w Buzsák – wieś na Węgrzech. No ale te są moje!

{salt & rope}

Legendarny żagiel bałtyckiej pomeranki w kolorze nantucket red impregnowanany garbnikami z kory drzew.

{slivov kolač}

Śliwkowe. Z naszej renklody. Na mące kukurydzianej z Jajce w Bośni.

{vintage nantucket red}

{bujak}

Dni już chłodniejsze, ale jeszcze ubiorę letni kapelusz.

{cabin}

{althana}

Oda do renklody. Spadasz z drzewa prosto w moje dłonie. Jesteś słodka, kulista i soczysta. Nie wiedziałam, że jesteś taka pyszna. Moja ci!

{wiklina i lina}

Nic szczególnego… ale jednak coś pięknego.

{tiszina}

Kiedy rozum cichnie, pojawia się przestrzeń, by usłyszeć to, co płynie z wnętrza.

{racuszki}

Z mnóstwem kropeczek, ziarenek wanillii. Palce lizać!

{grusza}

Konferencja. Posadzona trzy lata temu. W tym roku wyda pierwsze owoce. Jak na wielkość drzewka jest ich całkiem sporo.

{dostawa}

Wieczorna dostawa gorącego chleba na wsi.

{pomidor!}

Uprawa pomidorów to ogrodnicza magia. Uda się, albo się nie uda.

{kolaż codzienny}

(racuchy}

Placuszki, racuszki, jak Was nie lubić. No jak?

{wrotycz}

Nasycam się odcieniami żółci i późnego lata.

{pomidor}

Nie mam wątpliwości, że pomidor to rajskie jabłko. No paradicsom. 

{kawa}

Wielka to radość czuć zapach kawy, w ciszy wschodzącego dnia.