Menu Close
Polityka Prywatności
Moje dane (Rodo)
© 2026 Mikantor.
Powered by WordPress.
Theme by Anders Norén.
Pogoda dopisała i dzień obfitował w chwile pełne radości.
Dzikie miody od Wierzbina. O jasnej barwie, kwiatowym smaku i wielkiej aksamitności.
Wrzesień przynosi to, co moje. A lato wciąż trwa!
Wieczorna dostawa gorącego chleba na wsi.
Uprawa pomidorów to ogrodnicza magia. Uda się, albo się nie uda.
Słoneczny promień i nieco wyskubany słonecznik.
Są miejsca, w których czas przestaje lecieć. Czas jest.
Wyrabianie i naciąganie chleba. Energia rąk w jedzeniu to coś znacznie więcej.
Cisza. Nie dzieje się nic. Czajnik przecieka.
Kram Dar działa w pełnej naturze, czyli wyrastanie chleba na zakwasie „pod chmurką”.
Tu każdy z czegoś słynie. Chociażby z gry na okarynie.
Tym razem ucztujemy przy naszym piecu chlebowym. Kaja wyplata jeszcze swój kosz, reszta już spożywa wieczorny posiłek, na który składa się danie południowych Słowian przyrządzone na ogniu pod…
Gotowanie jajek w garnku glinianym, czyli dzika kuchnia na Wolinie.
Dym tańczy i niesie opowieści. Czas zaczyna płynąć inaczej…
Wakacje u Babci smakowały papierówkami. Wracam do tych smaków.
Zakochuje się w życiu, kiedy wyciągam z pieca taki chleb.
To, co wybieram z okruchów dnia. To na czym skupiam uwagę. Moje życie.
Po truskawkach przyszła pora na czarną porzeczkę, która obrodziła w pełnej obfitości.
Na kramie dużo dobrego. Oprócz chlebów i galanterii cukierniczej, domowy smalec.
Z wolna parzy się wieczorna herbatka u V. Doceniam to miejsce i piękno, które mnie otacza.
Herbatka na stole i zmierzch, który płynnie przechodzi w świt.
Gorące chleby z dostawą do domu, czyli od sąsiada do sąsiada.
Wyjątkowy czas. Pełnia. Pierwsza tego lata.
Nie proś dziś o wielkie rzeczy i cuda. Najpierw podziękuj za to, co już masz.
Czyli słowiańskie święto miłości, ognia, wody i słońca. Sława!
Chleb upieczony i rozkrojony. Za chwilę rozpocznie się rytualne krzesania ognia, po uprzednim wygaszeniu wszelkich palenisk w całym grodzie.
Gospodarzy zagrody pod Rajskim Jabłuszkiem powitaliśmy chlebem i solą.
Nasz wikliniarz „Wierzbin” w trakcie wyplatania podkładów pod wianki.
Drogi Pamiętniczku, na chwilę przerywam publikowanie zdjęć z ostatniej podróży, gdyż jestem tuż po letnim przesileniu Słońca, czyli nocy Kupały.
Zwracam uwagę na małe rzeczy, bo dzięki nim wszystko układa się piękniej.