Menu Close
Polityka Prywatności
Moje dane (Rodo)
© 2026 Mikantor.
Powered by WordPress.
Theme by Anders Norén.
Na kamieniach, pod krzewem mirtu. Przystanek na kawę w Hercegowinie. Wykładamy krzesełka i od razu czujemy klimat śródziemnomorski.
Wieczorny spacer po starym mieście (čaršija) w Jajce.
Nadal w ścisłej trójce. Burek King, Jablanica.
Obowiązkowy punkt na kulinarnej mapie Bośni i Hercegowiny. Burek King (ispod sača), Jablanica.
Dzień trzeci. Droga do Jablanicy. Zaczynają się tunele i strome zakręty. Trasa wije się wśród gór.
Z niczym innym nie można ich porównać. Delikatne, słodkawe, z wyczuwalnymi orzechowymi nutami. Ach, marony!
Jesień na salonach.
Na pożegnanie niebieskich, zamszowych butów. Wciąż wyglądały bardzo dobrze, ale nikt już nie chciał ich naprawić (nawet w Bośni). Jedno jest pewne – przewędrowały wiele lat.
Stare i ciemne witryny – niemalże takie jakie pamiętam z Bolonii czy Florencji.
Nie trzeba do Meksyku. Wystarczy na Bałkany (uśmiech).
Kafany na Bałkanach to jedno wielkie wspomnienie.
Poranek w Bitoli. Chodniki po deszczu. Miasto jeszcze śpi.
Gdzieś na ulicy w Prilepie. To chyba jedyne zdjęcie, jakie tam zrobiłam. Nie wiedzieć czemu? No, ale landrynka jest!
Radość z wykutego przez kowala dzwoneczka – ogromna!
Targ w Skopje. Jeden z ulubionych.
Stary sad, wiejskie jajka, domowy ajwar i Ojciec Pio. Dobrostan.
Sól suszona na słońcu z Burgas. Najlepsze zakupy na wakacjach.
Kroki, decyzje, myśli (wszystkie!), ubrania, ciało, energia — wszystko zaczyna mówić jednym głosem.
Ciepły poranek. Dzień prania dywanów. Bez względu na wielkość i jakość. Dzień niczym przykład dawnej świetności.