{comfy fall outfit}

W Budapeszcie moi najmilsi mówili na mnie „generalissimus”. Nie dlatego, że nosiłam kozaki typu oficerki. Podobno wydawałam rozkazy (uśmiech). No tak, to prawda! Ale momentami musiałam trzymać w ryzach to całe rozbawione i rozmarzone towarzystwo. A gwoli ścisłości: wszyscy chodziliśmy po Budapeszcie w całkowitym uniesieniu i upojeniu. Nawet jesień była nam bliższa, jakaś taka milsza, piękniejsza, bardziej ekscytująca.

← Previous post

Next post →

2 Comments

  1. Uwielbiamy naszego Generałka🎖!
    A za gucciowskim orderem się rozglądam!

  2. Jesteś Kochana :*
    A ten gucciowski order to mnie nęka, normalnie ;-)))
    Ale grant z ciemną zielenią. Och!

Dodaj komentarz