Tag: BosnaPage 1 of 8

{poranek}

Miasto jeszcze śpi, jeszcze nie słychać gwaru rozmów.

{analog}

Nikon w kafanie „Dva ribara”.

{Hotel Platani}

Nie sposób nie przejść koło hotelu Platani w Trebinje.

{Фото}

Wstępujemy do zakładu fotograficznego. Tu pan Nedžo ratuje mój światłomierz. Za wymianę baterii nie bierze ani grosza.

{pozostałości}

{juliusek i krempita}

{kafić}

Zasiadamy pod cyprysami i zamawiamy kawę.

{skrótem do…}

W Trebinje załatwiamy wakacyjne sprawunki i odwiedzamy miejsca, które lubimy.

{Trebinje}

{Dva Ribara}

W Trebinje odwiedzamy najstarszą kafanę w Hercegowinie. Działa od 113 lat.

{wiecznie zielone}

Cyprysy stoją absolutnie cicho i nieruchomo. Tu dziś wypijemy kawę.

{kafana}

Siedząc tak, przyglądałam się życiu kafany. Taki ze mnie „jugo”człowiek.

{zakątek}

{Neum}

Poranny spacer pod drzewami.

{pod mirtem}

{stani}

Na kamieniach, pod krzewem mirtu. Przystanek na kawę w Hercegowinie. Wykładamy krzesełka i od razu czujemy klimat śródziemnomorski.

{Old Neretva Train Bridge}

{Jajce}

Wieczorny spacer po starym mieście (čaršija) w Jajce.

{Diva Grabovica}

{burek na śniadanie}

Nadal w ścisłej trójce. Burek King, Jablanica.

{ispod sača}

Obowiązkowy punkt na kulinarnej mapie Bośni i Hercegowiny. Burek King (ispod sača), Jablanica.

{przez Bośnię}

Dzień trzeci. Droga do Jablanicy. Zaczynają się tunele i strome zakręty. Trasa wije się wśród gór.

{kolaż kawowy}

Na pożegnanie niebieskich, zamszowych butów. Wciąż wyglądały bardzo dobrze, ale nikt już nie chciał ich naprawić (nawet w Bośni). Jedno jest pewne – przewędrowały wiele lat.

{uważność}

Stary sad, wiejskie jajka, domowy ajwar i Ojciec Pio. Dobrostan.

{Sulejmanije/Travnik}

{Travnik, Magic Knot}

{harmonika}

Muzyka, która poruszaja moją duszę – to dźwięki z Bałkanów. A do akordeonu trzeba chyba dorosnąć. No cóż, nareszcie dorosłam… i teraz uwielbiam.

{Livno}

{sarma}

Almira na pożegnanie przyniosła nam małe zawiniątko i podarowała to, co miała najlepsze: podwójną porcję sarmy oraz dwa tradycyjne chlebki somun. Tamtego wieczoru myśleliśmy o niej czule. Dziś też.

{zielona miedza}

{pod okienkiem}

Tradycyjny dom w Hercegowinie, z ukrytym wewnętrznym ogrodem, gdzie rosną figi i granaty. Miejsce niezwykłe, miejsce przemiłe.

{kaveso}

{kafa i maslinka}

I już mała oliwka towarzyszy nam przy kawie. Co więcej, będzie z nami w dalszej podróży. A droga daleka…

{maslinka}

Miejsce zakupu naszej oliwki „maslinki” oraz przemiła gościna u Habiby.

{pogled}

Widok z balkonu na: wewnętrzny dziedziniec, drzewo granatu, łupkowe daszki, palmę i zielone wzgórze. Wrócimy tu jeszcze.