{vintage shopper bag}

Biorę na wakacje tę ażurową siatkę. Oryginał, PRL-owski wzór i klasyczne wzornictwo. Nieco już wiekowa, ale ponadczasowa. Dziś na taką torbę mówi się shopper (uśmiech). Dla mnie to siatka… i tyle. Będzie mi pasować do vintage zestawów. Lubię ją bo jest lekka, staromodna, zmieści się wszędzie (nawet do kieszeni) i przypomina sieć rybacką. To ten kolor!

← Previous post

Next post →

10 Comments

  1. Śliczna, ten kolor bardzo:-)!

  2. Koralowy :-))

  3. Takie siatki robiłam na pracach ręcznych w podstawówce….mocne były:-).

  4. O! Ale fajnie 🙂
    W ogóle były to bardzo kreatywne zajęcia, prawda?

  5. Myślę, że nawet bardzo:-). Szyliśmy fartuszki, robiliśmy makramy (szkoda, że już zapomniałam jak to się robi), uczyliśmy się robić na drutach, szydełku….ja przynajmniej uwielbiałam te zajęcia….to w życiu się przydało:-). Teraz mało która nastolatka umie przyszyć sobie guzik jak odpadnie;-)

  6. O tak! Były makramy, zgadza się!
    Szydełko, druty a nawet proste hafty. Pamiętam także zajęcia z gotowania. Weki i sałatka polska!

  7. O, tak! Zapomniałam o gotowaniu:-)

  8. :-)))

  9. No i pudełka na skarby zszywane z pocztówek… 🙂 A własnej roboty makrama do tej pory (po 40 latach 😛 ) świetnie sprawuje się jako wiszący kwietnik. Mam też gdzieś parę tak plecionych pasków. Moja młodość to czasy, kiedy bycie kreatywnym wynikało z dość prozaicznych powodów, a własnoręczne robótki nie były sztuką i przyjemnością a koniecznością… Tworzyliśmy wszyscy i wszystko. Z jednej strony piękne czasy, z drugiej raczej niekoniecznie chcę, by wróciły…

  10. Wow!
    Pamiętam, pamiętam… Moja sąsiadka robiła coś takiego. Te pudełka z pocztówek to było „coś”!
    Pamiętam także, że naklejała na kartoniki wycinki z Burdy lub innych kolorowych pism. Tworzyła taki kolaż.

    Makramy miałam. Wisiały pod sufitem w bloku z wielkiej płyty.
    Ogrom wspomnień…

Dodaj komentarz