Suche igliwie i wciąż rozgrzana słońcem ściółka sosnowa. Zapach piasku, soli i morszczynu. Kawałki drewna, które zostały wyrzucone na brzeg. Surowy i dziki Bałtyk we wrześniu.
Skały i formacje kamienne brzmiały jak morskie potwory. Dłużej patrząc, widziałam w nich zniekształcone twarze. Kolejna fala rozbijała się z hukiem i niosła bryzę. Woda wśród wygładzonych kamieni pieniła…