Tag: ZorkiPage 1 of 8

{zlatna dzezva}

{the silent world}

{Jacques’u Cousteau}

Dopiero gdy nasyciliśmy oczy widokami, mogliśmy czytać książki na plaży.

{ajde!}

„Patrzeć oczami chwili”. Pelješki spacer po Orebiću.

{węzeł marynarski}

Triple knit od Jerrego w podróży.

{tjestenina}

{wioślarz}

{łódeczka}

Mój Marynarzyk zabiera mnie na łódkę i płyniemy na drugi brzeg. Jest już po zachodzie słońca.

{wiosłowanie}

Dobry przepływ energii w ciele i wodzie.

{kafa}

Świeżo zmielona kawa i chwila warta zapamiętania. Pierwsza kawa u Pulpo.

{no focus}

Nieostrość, ale pełna jasność tego, co chcemy.

{L.L.Bean}

{F&L}

Cisza tak głęboka, że słychać własne myśli…

{podczas spaceru}

Las wita nas. Las karmi nas – na wiele sposobów

{ognisko i kasztany}

Zjedz kasztana przy jesieni a twój humor się odmieni.

{Elbasan}

Na skrzyżowaniu ważnych szlaków handlowych nad rzeką Shkumbini. Elbasan – to drugie miasto, które odwiedzamy w Albanii.

{kod kovača – 2}

Zamówienie zostało przyjęte, wykonane w ciągu godziny z haczykiem i wydane do odbioru wraz z uściskiem dłoni.

{kod kovača – 1}

Sztuka komunikacji, czyli kolejna albańska wizyta „od piekarza do kowala”.

{gorna čaršija}

Poranny spacer po białym mieście Ohrid to zawsze dobry pomysł.

{ja sam pekar}

Tam, gdzie macedoński pieprz rośnie, czyli Omorani. Zorki pozuje do zdjęcia z prawie stuletnią łopatą do chleba. Prezent od Stevće. Dla piekarzy.

{kafa i maslinka}

I już mała oliwka towarzyszy nam przy kawie. Co więcej, będzie z nami w dalszej podróży. A droga daleka…

{black hills}

Ciemne i okryte siwizną kamienie zdają się nie mieć końca. Bezmiar przestrzeni rozlega się echem dalekim. Nic więcej, głucha cisza. Macedonia 2024

{krok}

Czasem wystarczy jeden krok, jedna myśl, jedna decyzja. A później wszystko się zmienia i możesz widzieć więcej…

{Na morskome plavom žaru}

Mieli się kawa na plaży. Człowiek tu nawet o niczym nie marzy. Ta chwila jest wszystkim.

{kotlić}

Nie ma odpowiednio długiej łychy, ale jest kijaszek.

{zastávka}

Budka przy bocznej drodze. Spokój. Takie czeskie odpočívadlo nam się trafiło.

{1}

Pierwsza slow-kuferowa kawa gdzieś ma Morawach. Są drewniane ławeczki i miły widok na staw.

{outdoor cooking}

Podczas tych dni przy ogniu. Proste jedzenie jest wybawieniem.

{kokilka}

Chwila zapatrzenia. Opierając się na dobrym kijaszku z gruszy.

{schyłek dnia}

Ognisko dogasa i słońce zachodzi. Pora kończyć pierwszy dzień ognia.

{majstor za pec}

{autumn coffee}

Wszystko zostawić w spokoju… i zajmować się tylko naszym życiem. I ponownie zrobić krok ku wolności od znanego. Piszę to dla siebie, aby nie zapomnieć. A teraz kawa. 

{forest coffee}

{pora na kawę}

Pora wsypać ziarna kawy do albańskiego młynka, porządnie zmielić… i zaparzyć. Niech las poczuje ten zapach!

{odyseja}

Podczas prawdziwej podróży, takiej odkrywczej i takiej, która odbyła się z potrzeby duszy, człowiek łagodnieje.