Menu Close
Polityka Prywatności
Moje dane (Rodo)
© 2026 Mikantor.
Powered by WordPress.
Theme by Anders Norén.
Dopiero gdy nasyciliśmy oczy widokami, mogliśmy czytać książki na plaży.
„Patrzeć oczami chwili”. Pelješki spacer po Orebiću.
Triple knit od Jerrego w podróży.
Mój Marynarzyk zabiera mnie na łódkę i płyniemy na drugi brzeg. Jest już po zachodzie słońca.
Dobry przepływ energii w ciele i wodzie.
Świeżo zmielona kawa i chwila warta zapamiętania. Pierwsza kawa u Pulpo.
Nieostrość, ale pełna jasność tego, co chcemy.
Cisza tak głęboka, że słychać własne myśli…
Las wita nas. Las karmi nas – na wiele sposobów
Zjedz kasztana przy jesieni a twój humor się odmieni.
Na skrzyżowaniu ważnych szlaków handlowych nad rzeką Shkumbini. Elbasan – to drugie miasto, które odwiedzamy w Albanii.
Zamówienie zostało przyjęte, wykonane w ciągu godziny z haczykiem i wydane do odbioru wraz z uściskiem dłoni.
Sztuka komunikacji, czyli kolejna albańska wizyta „od piekarza do kowala”.
Poranny spacer po białym mieście Ohrid to zawsze dobry pomysł.
Tam, gdzie macedoński pieprz rośnie, czyli Omorani. Zorki pozuje do zdjęcia z prawie stuletnią łopatą do chleba. Prezent od Stevće. Dla piekarzy.
I już mała oliwka towarzyszy nam przy kawie. Co więcej, będzie z nami w dalszej podróży. A droga daleka…
Ciemne i okryte siwizną kamienie zdają się nie mieć końca. Bezmiar przestrzeni rozlega się echem dalekim. Nic więcej, głucha cisza. Macedonia 2024
Czasem wystarczy jeden krok, jedna myśl, jedna decyzja. A później wszystko się zmienia i możesz widzieć więcej…
Mieli się kawa na plaży. Człowiek tu nawet o niczym nie marzy. Ta chwila jest wszystkim.
Nie ma odpowiednio długiej łychy, ale jest kijaszek.
Budka przy bocznej drodze. Spokój. Takie czeskie odpočívadlo nam się trafiło.
Pierwsza slow-kuferowa kawa gdzieś ma Morawach. Są drewniane ławeczki i miły widok na staw.
Podczas tych dni przy ogniu. Proste jedzenie jest wybawieniem.
Chwila zapatrzenia. Opierając się na dobrym kijaszku z gruszy.
Ognisko dogasa i słońce zachodzi. Pora kończyć pierwszy dzień ognia.
Wszystko zostawić w spokoju… i zajmować się tylko naszym życiem. I ponownie zrobić krok ku wolności od znanego. Piszę to dla siebie, aby nie zapomnieć. A teraz kawa.
Pora wsypać ziarna kawy do albańskiego młynka, porządnie zmielić… i zaparzyć. Niech las poczuje ten zapach!
Podczas prawdziwej podróży, takiej odkrywczej i takiej, która odbyła się z potrzeby duszy, człowiek łagodnieje.