Menu Close
Polityka Prywatności
Moje dane (Rodo)
© 2026 Mikantor.
Powered by WordPress.
Theme by Anders Norén.
Lubię wyszukiwać takie rzeczy, które sama chciałabym mieć. Mój sklep – mój styl. Fire of Love.
Nieostrość, ale pełna jasność tego, co chcemy.
L.L. Bean – „Boat and Tote”, czyli „Łódź i Torba” na pokładzie. Dobry łup!
Katalogowanie zbiorów, czyli zdjęcie na „do widzenia”. Norma, lata 50. XX wieku.
Cisza tak głęboka, że słychać własne myśli…
Detal wart ujęcia. Ot, po prostu jednego zdjęcia.
Fotografować każdy detal, który zasługuje na kadr. Bardzo to lubię.
Na zimę dobrana z nich para.
Kłębią się tutaj zimowe akcesoria: jakieś swetry, rękawiczki, szaliki. No tak – zima!
Zima to dobry czas na zatowarowanie sklepiku. Zatem pora rozpakować paczki i kartony. Idzie nowe!
Zjedz kasztana przy jesieni a twój humor się odmieni.
Postój. Pijemy kawę i wyobrażamy sobie, że zaraz będziemy jeszcze dalej, gdzie indziej.
Piecze się w piecu chlebek perski. Kojący zapach rozchodzi się po okolicy.
Wsłuchuję się w mruczenie parzonej kawy. I patrzę jak tańczy ogień z tygielkiem wysokim płomieniem.
Kolejny postój i kolejny bałkański grill (roštilj). Idealne miejsce aby znów upiec paprykę, cevapy i pljeskavicę.
Parzy się bosanska kafa w slow – kuferku. Parzy się i zapowiada miłą przerwę.
Pieczenie papryki na Bałkanach, to jak u nas gotowanie ziemniaków. Ot, po prostu – codzienność.
W garnku na ogniu długo gotuje się bosanska mućkalica z cielęciny.
Mamy dostęp do bardzo dobrej mąki, mamy miejsce na ognisko, więc z powodzeniem pieczemy chleb na żarze. Myślę, że nawet Francis Mallmann byłby zachwycony.
Jeden ogień pod kociołkiem, drugi na ćevapi. Ognia nie gasimy!
Nie ma odpowiednio długiej łychy, ale jest kijaszek.
Kilka godzin po przyjeździe i już kociołek dynda.
Podczas tych dni przy ogniu. Proste jedzenie jest wybawieniem.