Tag: firePage 1 of 8

{ogień}

Wierzono, że od 21 czerwca natura osiąga swoją największą moc. Słońce jest najdłużej na niebie, ziemia jest pełna życia, a ogień oczyszcza i spala to, co już niepotrzebne…

{koło ognia}

„Tam na górze ogień gore, koło ognia, koło igra…” Śpiewaliśmy, świat wirował i niebo wciąż było jasne.

{kupalnocka}

Dopełniliśmy obrzędów kupalnych: ogień został wykrzesany, płonął krzyż słoneczny, płynęły wianki. Było przepięknie.

{ogień}

Czasami wrzucano do ognia małe gałązki albo karteczki z zapisanymi troskami. Ogniska płonęły przez całą noc.

{intencja}

Nadchodzi czas, gdy ogieniek zatańczy na wodzie.

{ogień płonie}

Wieczorem rozpalono ogniska. Nie tylko dla zabawy. Ogień oczyszcza, spala to, co stare i niepotrzebne.

{ispod sača}

Obowiązkowy punkt na kulinarnej mapie Bośni i Hercegowiny. Burek King (ispod sača), Jablanica.

{pyr}

Gospodyni wieczoru z namaszczeniem rwie chleb. Widzę, że cieszy się jego strukturą, chrupiącą skórką i zapchem. Mąka pozostaje na jej palcach.

{camp-fire}

Powitanie wiosny ogniskiem to już tradycja.

{fiš-paprikaš}

Dynda nad ogiem i gotuje się całą parą – fiš-paprikaš.

{svadbarski kupus}

Najprawdopodobniej to już przedostatnie danie z naszej kiszonej kapusty. Doczekała się wiosny, czyli od szczodrych do jarych.

{ogień & glina}

{lonac}

Ostatnie podniesienie pokryki glinianego garnka. Za chwilę będzie uczta.

{fire of love}

Katalogowanie zbiorów, czyli zdjęcie na „do widzenia”. Norma, lata 50. XX wieku.

{pieczone kasztany}

{ognisko}

Małe piwko, małe piwko z korzeniami… (nie od Maklakiewicza), ale z wakacji.

{marony & lonac}

{lonac}

{ognisko i kasztany}

Zjedz kasztana przy jesieni a twój humor się odmieni.

{barbari bread}

Piecze się w piecu chlebek perski. Kojący zapach rozchodzi się po okolicy.

{barbari bread}

Po kilku mniej i bardziej udanych próbach, mamy dopracowany kolejny przepis na tradycyjny płaski chleb z pieca chlebowego. Oto barbari – chleb perski. Zachwycający smak!

{Francis Mallmann}

{lato = ten rok}

To lato pokazało nam, że jesteśmy całkowicie zależni od ziemi, ognia i natury.

{niegasnący płomień}

{pogacza i ogień}

{fire of love}

Wsłuchuję się w mruczenie parzonej kawy. I patrzę jak tańczy ogień z tygielkiem wysokim płomieniem.

{letnia kuchnia}

Kolejny postój i kolejny bałkański grill (roštilj). Idealne miejsce aby znów upiec paprykę, cevapy i pljeskavicę.

{kafa}

Parzy się bosanska kafa w slow – kuferku. Parzy się i zapowiada miłą przerwę.

{pečena paprika}

Pieczenie papryki na Bałkanach, to jak u nas gotowanie ziemniaków. Ot, po prostu – codzienność.

{kotlić}

W garnku na ogniu długo gotuje się bosanska mućkalica z cielęciny. 

{chleb na żarze}

Mamy dostęp do bardzo dobrej mąki, mamy miejsce na ognisko, więc z powodzeniem pieczemy chleb na żarze. Myślę, że nawet Francis Mallmann byłby zachwycony.

{kuvanje na vatri}

Jeden ogień pod kociołkiem, drugi na ćevapi. Ognia nie gasimy!

{kotlić}

Nie ma odpowiednio długiej łychy, ale jest kijaszek.

{kotlić}

Kilka godzin po przyjeździe i już kociołek dynda.

{obrzęd ognia}

Aby móc przywitać wiosnę należy wpierw pożegnać zimę. Stąd okres jarych obrzędów, czyli obrzędów wiosennych. To wszystko dla uczczenia naturalnego następstwa pór roku.