Menu Close
Polityka Prywatności
Moje dane (Rodo)
© 2026 Mikantor.
Powered by WordPress.
Theme by Anders Norén.
Koniec marca. Kwiecień już przysiadł na fotelu.
Kawa jeszcze w domu, bo rano był przymrozek, ale słońce ma już wielką moc.
I tak, któregoś marcowego dzionka – dzień pojaśniał.
Kiedy kawy pora, wracamy do kuchni.
Zapisałam w cztery kadry moje nastroje.
Wdzięczny, symboliczny, wiosenny. Żonkil.
Zapach wietrzonej pościeli i coraz cieplejsze powietrze pod wieczór.
Skromne, pierwsze i nieśmiałe. Są zawsze obietnicą wiosny.
Między koszem wiklinowym i suszącą się bielizną pościelową. Pokoik na stryszku.
Para znad imbryka w ciepłym świetle poranka. Każda taka chwila jest cudem.
Bladym świtem. Zanim ruszy dzień. Zanim ruszy cały świat.
Dni jaśnieją i stają się dłuższe. Słońce zaczyna zaglądać przez okna.
Zapach kawy, jaki rozchodzi się po kuchni i jeszcze ostatni kawałek dyniowego ciasta na talerzyku.
Podobno od jutra zimy ni ma. Czyżby to ostatni mroźny poranek?
Przyniosłam pierwsze bazie z ogrodu. Te nieśmiałe kotki cieszą mnie najbardziej.
Jeśli potrzebujesz ciszy – napij się kawy.
Wszystko dzieje się dokładnie tak, jak powinno.
Szczęście nie jest czymś gotowym. Pochodzi z naszych działań.
Przystanek Alaska, czyli zima trzyma.
Chwila, czyli piękny moment zawieszenia – między ciemnością a światłem.
Znad stołu starego i boskiego światła. Kilka zachwytów.