Tag: campfirePage 1 of 4

{zmierzch}

Trzy ogniska. Trzy dni ognia. Od rana do zmierzchu.

{camp-fire}

Powitanie wiosny ogniskiem to już tradycja.

{fiš-paprikaš}

Dynda nad ogiem i gotuje się całą parą – fiš-paprikaš.

{svadbarski kupus}

Najprawdopodobniej to już przedostatnie danie z naszej kiszonej kapusty. Doczekała się wiosny, czyli od szczodrych do jarych.

{ogień & glina}

{lonac}

Ostatnie podniesienie pokryki glinianego garnka. Za chwilę będzie uczta.

{fire of love}

{pieczone kasztany}

{ognisko}

Małe piwko, małe piwko z korzeniami… (nie od Maklakiewicza), ale z wakacji.

{marony & lonac}

{lonac}

{ognisko i kasztany}

Zjedz kasztana przy jesieni a twój humor się odmieni.

{Francis Mallmann}

{niegasnący płomień}

{pogacza i ogień}

{letnia kuchnia}

Kolejny postój i kolejny bałkański grill (roštilj). Idealne miejsce aby znów upiec paprykę, cevapy i pljeskavicę.

{kotlić}

W garnku na ogniu długo gotuje się bosanska mućkalica z cielęciny. 

{chleb na żarze}

Mamy dostęp do bardzo dobrej mąki, mamy miejsce na ognisko, więc z powodzeniem pieczemy chleb na żarze. Myślę, że nawet Francis Mallmann byłby zachwycony.

{kotlić}

Nie ma odpowiednio długiej łychy, ale jest kijaszek.

{kotlić}

Kilka godzin po przyjeździe i już kociołek dynda.

{outdoor cooking}

Podczas tych dni przy ogniu. Proste jedzenie jest wybawieniem.

{FOREST ENEMEL CAMP KETTLE}

{FOREST ENEMEL CAMP KETTLE}

Imbryki to są jedne z fajniejszych artykułów gospodarstwa domowego. Sklep: Fire of Love.  

{lonac}

Tym razem bosanski lonac pod chmurką. Gruba warstwa popiołu i żaru sprawia, że danie gotuje się wolno.

{made of fire}

Kolacja pod chmurką, czyli jedzenie, że ogień!

{grain coffee}

A na koniec dnia gorąca kawa zbożowa. Słońce zachodzi, ale wróble jeszcze gaworzą w krzakach. Ten wróbli głos raduje moje serce.

{24}

Marzec w ogrodzie to początek intensywnych prac. Chwile odpoczynku zapewnia nam ognisko – jak to ostatnio bywa.

{thankfulness}

Wdzięczność jest wdzięczna i jeszcze tak pięknie się odwdzięcza.

{23}

Trzeci, przedostatni dzień ognia. Na obiad: danie z naczynia sač-peka (zdjęcia brak). Na kolację: marokańska zupa – harira. Pogoda sprzyja i cieszy.

{open fire cooking}

{kokilka}

Chwila zapatrzenia. Opierając się na dobrym kijaszku z gruszy.

{22}

Drugi dzień ognia, czyli kilkudniowe powitanie wiosny przy ognisku.

{21.03}

Pierwszy dzień wiosny. Popołudniowe ognisko, które zastępuje kolację. Kiełbaski na patyku  (z niedawno przyciętej gruszy) i pajdy świeżego chleba. Grzanie stóp na rozgrzanych kamieniach. Powitać wiosenkę – zaśpiewać…

{campfire}

Energia podąża za uwagą i bardzo szybką ją rozpala.

{medieval cooking}

Nie ma lepszej przyprawy niż ogień.