Tag: marinePage 1 of 10

{Pendleton Woolen Mills}

{new stock}

Lubię wyszukiwać takie rzeczy, które sama chciałabym mieć. Mój sklep – mój styl. Fire of Love.

{L.L.Bean}

{Dalmatinski Podrum, Sombor}

{iconic tote}

L.L. Bean – „Boat and Tote”, czyli „Łódź i Torba” na pokładzie. Dobry łup!

{collage}

Znajdź miejsce, w którym nic nie będzie cię rozpraszać.

{neighborhood}

{old barrel}

{arancia i piknik}

{CORNWALL}

Kilka nowości wpadło do składu Fire of Love.

{MEVA NO. 863}

Sztormowa lampa naftowa wyprodukowana w czechosłowackiej fabryce Meva. Piękna i niezawodna, nawet podczas silnego wiatru. Link to lampy: tu.

{postój}

{po sezonie}

{jugo plaža}

Na tej plaży odbyły się najlepsze pikniki pod macedońskim słońcem.

{this&that}

{na wodzie}

Mam nadzieję, że luty będzie ciepły. Póki co jest naprawdę przyjemnie i od dłuższego czasu mamy pogodne niebo. Troszeczkę czuć przedsmak wiosny.

{Dziwnów}

Dobrodziejstwo z morza: makrela, śledź, halibut i węgorz. Jeszcze gorące!

{dobra sieć}

Zapuściliśmy sieć, która daje nam możliwości tego, czego długo szukaliśmy…

{collage}

{ribar}

W Serbii wędkowanie jest sportem narodowym. Tutaj sezon wędkarski właściwie nigdy się nie kończy. Film: APX 400/36. Leica M6, Elmar 50/2,8

{dunajec}

Wystrój w kafanie Dalmatinski Podrum przykuwa oko na dłużej… Rolę przewodnią gra temat morza, ale nie tylko. Im więcej odwiedzamy tego typu miejsc, tym bardziej rozumiemy bałkańskie porzekadło:…

{piknik}

Uczta rybna w Pačir  – frajda i dobra zabawa. No i oczywiście hit programu, czyli jeden z bałkańskich przysmaków – smażone girice. Do sytka!

{u rybaków}

Wizyta na wolińskiej marnie to zawsze dobry pomysł. Lubię ten świat.

{chata rybaka}

Teraz jesteśmy sąsiadami. Och, ludzie złoci!

{kolaż piknikowy}

{fiš-paprikaš na talerzu}

Przerwa w pracy na klasyczny fiš-paprikaš. Ogień i jakościowa papryka (!) to dwie najważniejsze przyprawy tej pysznej zupy.

{łódeczki}

Tuż przed wodowaniem. Tuż przed sezonem.

{stynki}

Raz jeszcze: oda do stynek i pochwała lokalnej żywności.

{stynki}

Najlepsze stynki jedliśmy na Podlasiu. Oczywiście nie morskie tylko jeziorne. Ten regionalny przysmak nie ma sobie równych.

{by the sea}

Chlupot wody niósł się nad murami miasta. Stopniowo zachodzi słońce. Jeszcze tu jesteśmy – widoki w prawdzie piękne, ale myślimy o nowym lokum, kolejnym noclegu.

{łódki}

Zatoka była spokojna. Zaledwie drobne zmarszczki fal bujały lekko łódki zacumowane pod murami miasta.

{fisherman}

Paru mieszkańców i rybaków spotkaliśmy w mieście, poza tym było zupełnie pusto i cicho.

{w porcie}

Siedziałam tam przez chwilę, w milczeniu, zapatrzona na bujające się łódki. Popołudniowe słońce przeszło już na drugą stronę murów miasta. Nie było nikogo. Wybrzeże było puste.

{in the harbor}

Zatrzymujemy się niedaleko portu. Ostre światło i zapachy morza w samo południe są tak wyraźne, że trudno je w ogóle opisać.

{nad jeziorem}

Okręg Kalski zaoferował nam taki piękny postój nad wodą. Przerwa w podróży była spokojna i nieśpieszna.