{VI. kerület}

Każda dzielnica ma swój targ, gdyż zakupy na halach i placach targowych są częścią codzienności większości budapesztańczyków. Nasz ulubiony to: Hunyadi téri Vásárcsarnok (VI. kerület). Tu rozpoznajemy już niektórych sprzedawców, głównie rolników. Zawsze robimy zakupy u tego samego rzeźnika, który przyjeżdża do stolicy tylko w sobotę. Raz spróbowaliśmy i zapamiętaliśmy na długo. Jego stoisko znajduje się na tyłach hali (na zewnątrz). Powiem jeszcze, że kiełbasy od pana Isztwana sezonowałam nawet do kilku miesięcy. Jakość na medal!
Lubimy tu wracać, wybierać… i kupować jak zawsze to samo. Tylko pora roku może zmienić listę zakupów.

← Previous post

Next post →

2 Comments

  1. Troche im zazdroszcze tych targow…..ja musze sie ostro najezdzic zeby zdobyc skarby do jedzenia…pieknie tam jak czytam i ogladam zdjecia zawsze w mlodosci bylam oczarowana niemiecka strona..ale tam jest estetycznie ale brak mi duszy…tego co widac na Waszych zdjeciach z wyprawy….potrafili fajnie zachowac Swoj klimat….pozdr.❤

  2. Węgry są biedniejsze od naszych sąsiadów po zachodniej stronie. Stąd ta „dusza” i przykurzenia. Ponadto są bardziej wrażliwi, sentymentalni. Tam wszędzie tli się nostalgia. Ma to też swoje minusy, gdyż zbyt dużo nostalgii przynosi nagły smutek.
    Ale Budapeszt jest piękny. Węgry są wspaniałe! My kochamy ❤❤

Dodaj komentarz