{culinarian}

To było w Florencji. Mało nie padłam z zachwytu, gdy sous-chef zaprosił nas do serca restauracji. Celowo nic więcej nie napiszę, bo to było WIELKIE doświadczenie i przeżycie, o którym mam nadzieję, że kiedyś przeczytacie. Zresztą obiecałam Wam, że nie przestaniemy pisać, fotografować i wydawać (własnym sumptem), więc wszystko przed nami. Tymczasem wspominam i układam w pamięci te wszystkie smaki i chwile. Trochę też zapisuję, gdyż boję się, żeby nie zapomnieć… nastroju chwili, klimatu, atmosfery. I myślę sobie, jak ważna w naszym życiu jest pamięć smaków. Jakim wielkim jest darem.

← Previous post

Next post →

2 Comments

  1. Martyna

    Pięknie napisane.

  2. Tak na szybko… Ale powinno ładniej brzmieć.
    Pozdrawiam ciepło!

Dodaj komentarz