Byliśmy w Szczecinie i poszliśmy na Rajskiego. Ale ulica już inna, mniej „nasza”, bo nie ma Stojaków. Nie ma neonu i roweru na ścianie. Nie ma czarnego okna i czarnej ściany. Ciemność gdzieś uciekła. I tylko zdjęcia i wspomnienia zostały.
Ktoś chabrowym niebieskim zamalował wszystko (!). Ramę okienną, krzesła, stoliki, drzwi i parapet. Nic więcej nie wiem, tyle widziałam, więc piszę. Ale odcień niebieskiego strasznie męczący i nie wiem, czemu taki. Trochę wygląda jak żart, psikus i zupełnie nie pasuje do reszty. Ta tę chwilę mogę stwierdzić, że klimat uciekł. A Stojaków żal.